Uzupełnienia od Piotra Wigiera (otrzymane w kwietniu 2006)
Ciało pedagogiczne:
Docent /wtedy jeszcze doktor/ Jerzy Lisiewicz - myślę, że najważniejszy z nauczycieli, był w końcu szefem, koordynatorem całego eksperymentu polegajacego na takim, a nie innym programie i sposobie nauczania matematyki.
Donara Iwanowna Redlich - rusycystka, tylko w 1 klasie. Z pochodzenia Gruzinka. Gdyby została dłużej, z pewnością podniósłby się poziom - umiała nas przekonać do tego przedmiotu /jak by nie było, języka "okupanta"/, pokazać nam jego piękno. Była naprawdę dobrym fachowcem.
Józef Ciszewski - WF chłopców. Tylko w 1 klasie, potem emerytura. Oczywiście, że NIE był bratem ś.p Jana, słynnego komentatora /nie to pokolenie/. Ale tuż po wojnie był znanym piłkarzem - Cracowia, Legia, reprezentacja /słynna para napastników: Nawrot - Ciszewski/.
"Ser" Żaboklicki przyszedł dopiero w 4 klasie. Przedtem była Ania ........., sorry, nie pamietam nazwiska./ Ale fajna była :)./
Fizyk Marek Zwoliński w 2 klasie dostał od Grzesia Jałowca ksywę "Ptyś". Przyjęła się w klasie A /naszej/. W klasie B, której od 3 klasy został wychowawcą nazywano go prymitywnie: "Zwolin".
"Rumcajs" Karpisz po 1 klasie odszedł. W 2 nastapił już pułkownik /w st. spoczynku/ Jaworski. Chodził po cywilnemu, dlatego mało kto kojarzy jego "wojskowość".
Ewa - uczyła klasę F biologii i higieny, rzeczywiście młodziutka, fajna dupcia, pozwalała sobie mówić po imieniu. Prowadziła ciekawe, nieortodoksyjne, lekcje. Sam często wpadałem do niej na lekcje, sto razy ciekawsze niż astronomia, z której się urywałem /nas, czyli A, Ewa nie uczyła/.
Wiesiek - miernota, nad miernotami, u nas uczył astronomii /4 klasa/.
Edward Stachowski - prowadził u nas rachunek prawdopodobieństwa w 4 klasie. Bardzo fajny gość, do tego niezły brydżysta.
Zbigniew Szurig /ś.p./ - nas nie uczył, zdaje się uczył analizy, topologii..klasę F. Arcymistrz brydżowy.
BRYDŻ - tu pora coś wyjaśnić. Pomimo, że było w gronie nauczycielskim dwóch dobrych graczy, nieprawdą jest, że wprowadzili brydża do Gottwalda. W tamtych czasach brydz był tępiony (!!) przez dyrekcję. Dopiero czasy Staszica zmieniły stosunek dyrekcji do brydża. Ten sport wprowadziliśmy my: "oddolnie", na "nielegalu". "My", to znaczy: Marek Borkowski, Grzesiek Szulc, Piotrek Breitkopf, Mirek Ostaszewski, Grzesiek Kowalczuk, Grzesiek Parjaszewski, no i oczywiście ja /Piotr Wigier/. Czasem jeszcze udzielali się: Krzysiek Ciesielski i Krzysiek Mostowski...
UCZNIOWIE / nieco uzupełnień informacyjnych/:
Asia Łuczak - wg. mnie :) najładniejsza z naszej klasy /A/. Musiała odejśc do innej szkoły po 2 klasie, z powodu 3 z matematyki na koniec roku.
Jola Nowak - również b.ładna, też odeszła po 2 klasie, ale do F, powody jw. Z tymi odejściami to było jakoś tak, że "trójkowicze" mieli wybór: albo klasa F /z której zrobiono taki zbiornik "trójkowiczów" z klas A,B,F - "eksperymantalne" były już tylko A i B/ albo inne liceum. Jola studiowała później na SGPiS /obecne WSH/.
Grześ Jałowiec - on wybrał po 2 klasie inne Liceum, chyba odszedł do Poniatowskiego...
Piotrek Thomas - jego przenieśli juz po 1 klasie.
Krzysiek Mostowski - przyszedł do nas na początku 3 klasy. Repetował z powodu koszmarnej ilości opuszczonych godzin :). Spotkałem go w '89, mieszkał wtedy w Białej Podlaskiej, pracował jako nauczyciel matematyki.
Grzesiek Parjaszewski/ chodził do B/, na przełomie lat 80/90 "wyemigrował na Śląsk - żona / ! :) /.