Date: Thu, 2 Jun 2005 19:09:32 +0200 From: Jan Bielawski Subject: Prosze mi wyjechac z tym zwierzeciem z klasy Mam nadzieje, ze was to nie zanudzi dokumentnie ale znalazlem dzis rano cos, co moze sie przydac w ramach przygotowan do lekcji PO (tzn. Ptasia Osada). To cos mi zginelo jeszcze pod koniec lat 70-tych: powiedzonka Cebowej, Lewickiej i zapis jakby stenograficzny fragmentow paru lekcji Brzucha! Odnalazlo sie w jakiejs teczce po ponad 25 latach znikniecia. Szukalem tego poprzednio przy okazji kazdego przyjazdu tutaj i nic. A teraz nagle jest. Wprawdzie wszyscy znamy te numery na pamiec, ale jednak odczytujac na nowo niektore dokumentnie zapomniane kawalki zarykiwalem sie. Bez wiekszych wstepow wiec troche cytatow, niespecjalnie uporzadkowanych, chociaz ktos z zacieciem lingwistycznym moglby te kawalki posegregowac naukowo, he he... Wstawki w nawiasach kwadratowych sa ode mnie. Pisownia poza tym jest dokladnie oryginalna (fonetyczna czasem) poza brakiem polskich liter tutaj (Cafe Casablanca kolo Harendy). Jeszcze uwaga ogolna: mysmy albo byli jakos potwornie rozbrykani wtedy albo wszyscy nauczyciele mieli jakies nerwice, bo te absolutnie _bezustanne_ narzekania na nasze rozmowy i uciszanie sa zupelnie uderzajace. CEBOWA: [najpierw sposoby uciszania:] Jeszcze niepotrzebnie slysze. Ktorys mi bez przerw przeszkadza. Ja was nie przekrzycze. Ale ja dla siebie nie mowie, bo chce skonczyc lekcje. Oj, bez przerw mi sie ktorys wierci. Ktorys nie wie, ze jestem w klasie. Jeszcze ktoregos slysze. Ja chce zaczac lekcje. Jeszcze nie moge skonczyc. Jeszcze nie wszyscy slysza. Jeszcze mi ktorys przeszkadza. Ktorys mi przeszkadza bez przerw. Uspokoisz ty sie czy nie. A ty sie juz uspokoisz wreszcie? Ciekawe czy ja wam pozwolilam gadac? Bo zupelnie chyba zaczynacie mi przeszkadzac. Jeszcze nie skonczylam, a wyscie juz skonczyli. Moze ja rzeczywiscie nie powinnam wkraczac w akcje, bo mi przeszkadzacie. Czy ja juz moge zaczac? [itd. itd. itd. itp.] Jak masla nie wstawimy do lodowki to ono zjejczeje. A kropke to zrobi ksiadz Hugo Kollataj, ktory tu niedlugo bedzie wisial. Nikt, kto ma krewnych na cmentarzu nie zapomina o tym swiecie [tzn. o swiecie zmarlych] Nie ma chetnych - beda z poboru. To byl twoj przodek, tez sie nazywal Artur i byl Gorski. Frazes na frazesie siedzial i frazesem popychal. Zydzi mieli prawdziwie zydowskie glowy. A ze wtedy mieszczanstwo polskie nie znaczylo nic, to rzeczywiscie tak bylo. Niektorzy to tak obnizyli skrzydla do lotu... [przy "Balladynie":] Przerwij na chwileczke, bo ci przeszkadzaja, a juz blad rzeczowy na bledzie rzeczowym zaczyna jezdzic i bledem popychac. Dobrze, w zaleznosci od otoczenia nastepuje zmiana ubarwienia tego jakoby kameleona. Ale mysle, ze zakwestionowalabym z cala pewnoscia. [Dialog - Cebowa zapowiada ze juz przechodzimy do "Lalki"]: Konopa: To juz do "Lalki"?! Cebowa: No co? Przeciez nie do dziadka, ani nie do blazna, tylko do "Lalki". Nie dosc, ze sie spozniles i przychodzisz jak na uniwerstet, to jeszcze skrzypisz krzeslem. Jarek, mam dla ciebie zadanie bojowe. Trzeba otworzyc te szafe i zamknac ja. Ale nie wolno mu tego bezsprzecznie zaprzeczac. Przy blaskach badz cieniach Ksiezyca. Ja skrzypie jak nienaoliwione drzwi, ale ja nic na to nie pomoge. [tlumaczac Grochowskiej o elementach grozy i tajemniczosci w poezji romantycznej:] Naprzeciwko mojego okna rosnie drzewo. Jest to najprawdopodobniej kasztan, chociaz ja nie widze bo jestem slepa. Zaczynam oczu psuc. [Pan Tadeusz czekajacy na ponowne wejscie Zosi. Wchodzi jednak Telimena:] Tadeusz patrzy, kiedy otworza sie drzwi i wejdzie zjawisko, ktore widzial. I rzeczywiscie weszlo zjawisko, ale nie to samo. [do Bestii:] Najpierw rozpierasz sie przy tym stoliku jakbys pracowal co najmniej w kopalni i do tego na przodku. Zdaje sie, ze na pewno Jaroszewicz nie bedzie wiedzial co ma pisac. Ja dla siebie nie omawiam. Dwa arabskie. Ktory to nie mial drzwi? Ostatni wchodzil i nie mial drzwi zdaje sie... Nazwa "Monachomachia" pochodzi od "monachos" - wojna. Ojojoj, biedaczysko, zjadl sie! [tzn. stracil watek] No a co powiecie O tym sonecie? "cor" - znaczy maz, "dian" - serce. Czyli Kordian - maz serca. Dwie osoby na krzyz to sa rowne 4. Jasio, ruszze mozgownica, milczysz i milczysz na tym Panu Tadeuszu. Gdyby to ode mnie zalezalo, to bym sie podpisala obydwoma rekami - lewa nie umiem pisac nota bene - pod tym, zeby nie bylo w klasach ukierunkowanych egzaminu z polskiego. Oj, ja dla siebie nie pisze [rozdajac klasowki] Wy mowcie, a ja bede dalej mowila. Zwinal skrzydla do lotu. Czy was tu nie zastanawia pewna polaczona z soba mysl? Jarek, przestan, bo zamkniesz drzwi z drugiej strony albo sie bedziesz uczyl. Od matematykow moge wymagac, zeby mi gramatyka trzepali w prawo i w lewo. Dotkryna. Ktora to w oczach pana Zwolinskiego uchodzi za Majke? Upior wpatrujacy sie bez przerw w pasterke. Zatem mamy tutaj pierwsza arabska jedynke. Sluchaj Marek, do widzenia. I nie robmy z siebie bohaterow socjalistycznej wiedzy. Jarek, nie zmuszaj mnie do wyrazania mego zdania, ale czy ty naprawde juz tak zdurniales? Nastepny arabski punkt. Musze powiedziec, ze niektorzy z was stanowia kompletne dna. Pierwszy punkt duzy rzymski. Nie powtarzajcie "byl", "byla", "bylo" we wszystkich nagraniach. Wlasnie "byl", "byla" bylo bez przerw. Ktorys chce wyskoczyc. Nastepny wielki punkt rzymski. Oj, jest takie polskie przyslowie: obiecanki cacanki a glupi sie cieszy. Oj Boze, Boze, ratuj mnie bo gine. Ja zaczekam, ale chyba bede musiala przyprowadzic Stefcia Wisniewskiego do stanu uzytecznosci naukowej. Bo po 7 czy 8 jestem juz klasycznie nieprzytomna i nadaje sie na zlom, nie do recenzowania prac. [nie wiem, o kim to:] Takiego, co trzeba ba bylo wywiesc na pustynie i w dodatku zamknac, i jeszcze jak Antygone przydusic kamieniem. Modl sie i placz, a bedziesz ozdoba, pracuj do tego, a garb ci wyrosnie. Myslalam, Jureczku, ze jestes madrzejszy. Niech mi jutro ktores nie ma ksiazki. Bedzie sad ostateczny. [nie pamietam, o co tu chodzilo:] ...mlodziezy wysiadujacej na schodach z gitarami i wypatrujacej znudzonym wzrokiem, kiedy slonce zejdzie ze swej orbity. Poniewaz do dobrego tonu nalezy niekiedy wysiadywanie tej mlodziezy na schodach. Opieral sie o tzw. nauke Karola Darwina. Oj wy pismaki, pismaki... LEWICKA: Siadajcie przeslicznie. Przy P nie piszemy 1, bo 1 razy cos to jest cos. Tylko 3 ci moge postawic, wiecej nie moge ani dudku. [gimnastyka srodlekcyjna:] No dobrze, zrobimy gimnastyke. Kolezanka wydaje komende. [Majka!] Co ty Stefan, zwariowales? Stanales w oknie i wiatraka udajesz? Jak wy cwiczycie? Co to, paralitycy? O Jezuniu, w druga strone nie moge! [szyi odkrecic znaczy sie] Ulicka, ty juz wiecej w pierwszej lawce nie siadasz, bo przez patrzenie na ciebie smiejaca sie to mi juz grozi tylko dom wariatow. Jasny gwint, storpedowalam lekcje dyrektorce. A co ten Wisniewski, stale zeby ma na wierzchu. Cisza, spokoj, cholera, zeby ten deszcz przestal padac, bo musze na lotnisko jechac. Cos sie dyrektorce pokickalo. To wy w tych waszych buciorach robicie podlogi na szaro, tak ze wozna musi, z przeproszeniem, zebami gryzc podloge. Nie ubrudzcie tu lawek w czasie lekcji bo zamorrrduje. Izykowskiego nie ma? Wczoraj go widzialam jako zywo, zywy byl, poruszal sie. Grochowska: Jeden proton i dwa neutrony. L.: Tak. Cicho sza. L.: Co to sa kationy? O, juz ostatni dzien bumelanstwa, pomyslcie sobie. Ulicka: [odpowiada] L.: Spokoj sza. [bodajze do Konopy:] Podnies krede, bo ja rozdepczesz i bedzie tragedia. [wskazujac na "dziadowe" Erka na przerwie:] Widze, ze poduszke diabli wzieli, co? Zaczekajcie, ja rozbiore sie tam i przejdziemy do lekcji. Izykowski nieobecny - aha, skrecil w druga strone. Poznalismy teorie dysocjacji elektrolitycznej, teraz lecimy jak z butami na jarmark. [do Asiek:] Kumy, uspokojcie sie bo was wyrzuce na zbita glowe. Widzimy, jest klarowny osad. [wywolujac do odpowiedzi:] Przychodzi do tablicy i przeslicznie odpowiada... To jest kalichlorek, do tych waszych substancji wybuchowych, ktore pod tramwaj rzucacie. [do Ewki Zuchowicz konczac dyktowac lewa strone reakcji:] Koniec, strzalka, uwazaj dziewczyno. Straszny ten czwartek beznadziejny. No, tak jak bys sie rzeczywiscie nauczyla... Ja chcialam tak od razu powiedziec, ale zescie mnie skrecili. Jezeli natychmiast sie nie uspokoicie, to was autentycznie zamorrduje. Ja juz umieram. No jesli nie zwariuje to bedzie dobrze z wami. Dwojke ci postawie bo jestes zupelnie surowiutki. Kisiel na deser, zupelnie jak w kategorii I albo w S. Wiec w ten sposob powstaje rekacja nierozpuszczalna w wodzie. Slucham bardzo. Siadajcie ladniusio! Jezeli Boniecki *NA-TYCH-MIAST* sie nie uspokoi to was zupelnie zamorduje, a ta paleczka zostanie polamana na czyjejs glowie. Ja nie odpowiadam za siebie. Tylko mi jej nie zlam, bo ona jest mi potrzebna do ukladu okresowego. Ale nie polam Glazer tej wskazowki, bo jest mi ona bardzo potrzebna, to jest dar pani Maniakowej. Oby dzisiejszy dzien przezyc. Cos tu za duzo tego wszystkiego dobrego. Barrrdzo serdecznie prosimy o spokoj! Zamiast spowazniec to zes sie rozhustal. Jezeli natychmiast nie zamkniecie swych ukochanych przeze mnie buz to was na zbita glowe stad wyrzuce. Oj, jak mi sie juz nic nie chce. BRZUCH: 8.XII.1972 [...] Nastepny punkt to bedzie wlasnie wybuch powstania Czechow przeciwko Niemcow no i kleska pod Biala Gora 1620 r. Nastepny punkt to bedzie wlasnie etapy wojny trzydziestoletniej: no wiec pierwszy to jest etap czeski, drugi to jest etap dunski, prawda czeski etap i ostatni etap to jest wlasnie etap czeski, to prawda przedostatni, no i jeszcze przystapienie Francji do wojny. I ostatni to bedzie pokoj westfalski tak 1648 i nowa mapa polityczna Europy. 16.I.1973 My przejdziemy dzisiaj do nowego zagadnienia. To bedzie polityka zagraniczna Polski na przelomie XVI i XVII wieku. Tu wezmiemy plan, kilka punktow. Punkt pierwszy to beda spoleczne i polityczne konsekwencje Unii Lubelskiej. To bedzie podpunkty a): to bedzie rozwoj latyfundiow magnackich no na ziemiach Ukrainy. Tak, no i tutaj wymienimy sobie te fortuny magnatow, to beda fortuny Koniecpolscy, Wisniowieccy. A wiec to sa fortuny Koniecpolskich, Potoccy, Wisniowieccy. Tak, no i tu jeszcze bedzie podpunkt: to bedzie wzrost politycznej przewagi magnatow. No, to sie wyraza w tym, ze magnat ma prawo prowadzic polityke na Wschodzie. Zapiszemy, ze magnaci dysponowali wlasnymi armiami, prowadzili wlasnie polityke wschodnia no pod katem wlasnych interesow. [itd. itd.] 30.I.1973 Dzisiaj my wezmiemy sobie to beda wojny z Turcja w dobie XVII w. I to beda tu wezmiemy sobie fragmenty bitwy pod Cecora i Chocimiem. Jako punkt 1 to bedzie Turcja wobec, to jest wobec Rosji, wobec Austrii, wobec Polski, wobec Francji prawda. Tak, jako 2 punkt no to beda stosunki polsko-tureckie na przelomie XVI i XVII w. Tak, no tutaj napiszemy, ze wlasnie jako a): ze wlasnie Turcja napierala na tereny Moldawii no i to bylo przyczyna czego. No, konfliktow polsko-tureckich. Tak, napiszemy b): ze Jagiellonowie tak, a potem nastepcy pomagaja odzyskac te utracone tereny. No i teraz jako 3 punkt, no to jest geneza wojny polsko-tureckiej. No jaka tutaj jest geneza. A wiec a): tak, no wiec, ze Kozacy, tak, ze organizowali najazdy, no, tutaj na wybrzeze Morza Czarnego. Tak, to jest a). Jako b): Tak, no to jest sprawa Moldawii, do ktorej roscila sobie pretensje Rosja i Turcja. To sa sprawy Moldawii. c) popieranie i udzielanie pomocy Habsburgom. Tak, no i ostatni punkt to juz jest rozpoczecie wojny polsko-tureckiej 1620-1621. =================== Jest tego wiecej, ale chyba kaca mozna dostac od takiej lektury... -- Jasio