Eric Behr Jacek Walicki DZIKI ZACHOD ============ USA jest na pierwszym miejscu wsrod szesnastu najbardziej uprzemyslowionych panstw w ilosci przestepstw popelnionych przy pomocy broni palnej. Rocznie ginie od kuli ponad dwadziescia tysiecy ludzi. Wystarczy wlaczyc telewizor i poogladac wiadomosci. Codziennie widac w technikolorze plame krwi na asfalcie, czasem cialo przykryte biala plachta; strzela sie z aut i do aut w Kalifornii i na Florydzie. Skoro duzo ludzi popelnia przestepstwa przy uzyciu broni, to aby problem rozwiazac, trzeba kontrolowac (ostro) jej posiadanie. Tak przynajmniej argumentuje wielu ludzi - i przyznam, ze zanim zaczalem sie interesowac faktami, a nie tylko migawkami z TV, tez tak uwazalem. Ponizszy tekst to skrot dialogu pomiedzy mna (JSW) i Erykiem Behrem (EJB). Eryk zmusil mnie do poszperania w zrodlach i modyfikacji mojego stanowiska. Postanowilismy przyniesc nasza dyskusje do "Spojrzen" bowiem obaj uwazamy, ze problem odnosi sie do Polski. Nie dlatego, ze kazdego dnia ktos jest postrzelony w Polsce (przynajmniej jeszcze nie). A dlatego, ze obaj doszlismy do konkluzji, ze epidemia przestepstw nie sprowadza sie do liczby gwintowek w obiegu, ale jest bardzo mocno zwiazana z tym jak (nie) funkcjonuja zwiazki rodzinne, grupowe i spoleczne. Zwlaszcza pod cisnieniem mlodego, krwiozerczego kapitalizmu. Zaczelo sie od tego, ze ja, w liberalnym odruchu warunkowym, napisalem, ze gdyby nie bylo w obiegu stu milionow sztuk broni palnej, to moze nie ginelo by rocznie tyle tysiecy ludzi. Eryk poddal te korelacje w watpliwosc: `Liberalowie w USA gotowi sa oddac swoj zywot w obronie prawa nieroba do zapomogi, albo strazakow do strajku, ale prawo do posiadania broni uwazaja za marginalne, za przejezyczenie autorow konstytucji. Zdaniem liberalow prawo to zostalo de facto anulowane przez dramatyczny wzrost przestepczosci, i przez ``wyzsze dobro spoleczne''. Wiekszosc z nich nie wyobraza sobie, dlaczego ktos moglby chciec posiadac bron palna, bo sami takiej potrzeby nie odczuwaja; ergo ograniczenia przez nich proponowane uwazaja za trywialne w porownaniu z korzysciami z nich plynacymi. Moja argumentacja ma dwie czesci. Po pierwsze: widze w tym podejsciu hipokryzje i niebezpieczny precedens, w ktorym jedna grupa decyduje wedlug swojego widzimisie za druga, co powinno byc wazne w konstytucji, a co nie. Po drugie: jestem przekonany, ze ograniczenia w posiadaniu i zakupie broni palnej nie przyniosa zadnych statystycznie znamiennych korzysci'. Przycisniety do muru napisalem: (JSW) ... Z dubeltowki - bum, bum, bum! --------------------------------------- Zyjemy w gwaltownej Ameryce. Trup sie sciele gesto. 400 morderstw z broni palnej rocznie w Chicago, Detroit, Nowym Jorku. Rownoczesnie Hugon w Pn.Karolinie, ja w Kolorado, i pewnie dobrych kilkadziesiat milionow domostw zyje calkiem spokojnie, przy otwartych drzwiach, bez specjalnego strachu. Wiec gdzie prawda? Czy rzeczywiscie druga poprawka do Konstytucji gwarantujaca prawo do posiadania broni jest przyczyna tego, ze ginie w Stanach 20 tysiecy osob rocznie? Nawet konserwatywny dziennikarz George Will jest przekonany, ze tak i namawia do zmiany tego anachronicznego prawa [1]. Dane z Wielkiej Brytanii sa ciekawe, ale do pewnego stopnia anegdotyczne [3]. Przed 1920 rokiem nie istnialy zadne ograniczenia w kupnie i posiadaniu broni palnej. W dwoch okresach 1911-13 i 1915-17 ilosc przestepstw popelnionych z bronia wynosila odpowiednio, 45 i 15 przypadkow rocznie. Skoro ilosc przestepstw spadala, to dlaczego wprowadzono dosyc drakonskie ograniczenia w 1920r (Firearms Act)? Odpowiedz jest nieco zaskakujaca. Z obawy przed "bolszewicka rewolucja". Skalkulowano, ze wojsko nie bedzie w stanie utrzymac porzadku w kraju w przypadku ogolnego `powstania'. (NRA wykorzystuje ten fakt trabiac, ze wolnosc polega na posiadaniu spluwy pod poduszka.) Co jest istotne w danych z Wlk. Brytanii, to to, ze ilosc przestepstw z uzyciem broni nie spadla po wprowadzeniu Aktu z 1920 roku i utrzymala sie na tym samym poziomie az do lat 60-tych, kiedy to zaczela rosnac dosyc gwaltownie. Dlaczego akurat w latach 60-tych? I w Stanach tez? Mozna by pewnie zaczac snuc ciekawe pseudo-soc-teorie na temat zageszczenia, zaludnienia, rozwarstwienia, czernienia itp itd... Moze wlasnie procesy spoleczne sa odpowiedzialne za wzrost ilosci przestepstw, a dostepnosc broni jest elementem ulatwiajacym. Moze tak, moze nie. Dr. Gary Kleck jest uwazany za specjaliste w dziedzinie kryminologii uzycia broni w USA. Jest czlonkiem ACLU, Amnesty Intl. i Common Cause. Te dane przytacza sie zazwyczaj, aby udowodnic, ze autor jest rzetelny, bo choc liberal to konkluzje ma raczej konserwatywne. (Ja tez naleze do ACLU, wiec moze i uwierzycie w to, co pisze tutaj 8-).) Kleck pisze [2], ze analiza dynamiki uzycia broni (czynnego i biernego) jest trudna, bo trudno odzielic elementy ataku i obrony. Jest to tez jeden z argumentow NRA - ze jak ludzie maja bron, to sie moga obronic przed tymi, co maja bron etc... Oto, w duzym skrocie, dane Klecka. 1. Poziom ogolnej dostepnosci i posiadania broni nie ma wyraznego efektu na stopien morderstw, gwaltow, wlaman i napadow. Charakter napadow jest jednak zalezny od posiadania broni. 2. Stopien dostepnosci broni nie ma wplywu na poziom samobojstw. 3. Obszary kraju (USA), w ktorych jest wiecej broni palnej, nie maja proporcjonalnie wiekszej ilosci przestepstw. 4. Wypadki z bronia sa statystycznie bardzo rzadkie i nie sa zwiazane z poziomem dostepnosci i posiadania broni. Stwierdziwszy to, Kleck jednak proponuje ograniczona kontrole posiadania i uzycia broni. Argumentuje to tym, ze bron palna jest `bardzo' smiercionosna. I podczas gdy fakt posiadania broni w duzej populacji nie wydaje sie miec wplywu na poziom przestepstw, to jednak `gun ownership among high-risk subsets of the population may increase the frequency or seriousness of violent incidents'. Kleck proponuje zatem kontrole, licencjonowanie zakupu posiadania broni przez skazanych kryminalistow itp ludzi z kryminalna przeszloscia. Wymaga to aktywnego systemu policyjnego nastawionego na kontrole broni palnej wsrod specyficznej populacji (kryminogennej). System podobny do proponowanego przez Klecka dziala w Oregonie. Wydaje sie dzialac zgodnie z przewidywaniami Klecka. Np. na 30,233 sprzedazy pistoletow (hand guns) odmowiono sprzedazy 4,428 osobom z powodu kryminalnej przeszlosci (15%). System jest kosztowny i pracochlonny [4]. Wniosek: Mozna chyba pogodzic prawo i chec do posiadania broni przez `normalnych' obywateli z redukcja przestepstw poprzez kontrole sprzadazy broni kryminogennym jednostkom. Oczywiscie istnieje calkiem realne niebezpieczenstwo gwalcenia swobod obywatelskich w tym procesie. Ale to juz inna dyskusja. EJB: No wiec jak to jest z tymi swobodami? ------------------------------------------ `Nie, Jacku, to wlasnie nie jest inna dyskusja! Juz kiedys pisalem, ze licencja na bron powinna byc czyms podobnym do prawa jazdy. Tak jak za wypadek po pijanemu traci sie je, a przy slabym wzroku nie odnawia, tak czlowiek skazany za przestepstwo, przy ktorym uzyl broni palnej, albo ktos ciezko chory psychicznie, nie powinien dostawac zezwolenia na bron. Ale przestepstwo przestepstwu nierowne. Tu nie zgadzam sie z Kleckiem, ktory pakuje wszystkich do jednego worka. Przed wydaniem Firearms Owner ID policja w Illinois sprawdza, czy nie bylo sie karanym itp. FOID dostaje sie tu raz na 4 lata. Mozna z ta karta wejsc do sklepu i kupic spluwe. Ale w niektorych miastach nie wolno miec broni krotkiej (bo latwo schowac), albo w ogole zadnej, bez ekstra-super zezwolenia. Wiec jak na ``zagwarantowane konstytucyjnie prawo'', to calkiem ostre przepisy, prawda? A w takim razie dlaczego w Cabrini Green w Chicago kazdy petak z gangu i kazdy dorosly bandyta ma spluwe? Jesli serio mamy zamiar ograniczyc przestepstwa, to badzmy tez gotowi: (a) zabronic posiadania broni prywatnym osobom, z bardzo nielicznymi wyjatkami: straznicy, prywatni detektywi itp; (b) wprowadzic drakonskie kary za posiadanie broni; (c) kazda znaleziona bron niszczyc; (d) wprowadzic scisla kontrole tego, co fabryki broni produkuja, i ile i gdzie sprzedaja: wojsku, policji, zarejestrowanym mysliwym, itp; (e) postawic na kazdym rogu policjanta, zeby bandytow lapac na goracym uczynku, zanim schowaja gdzies swoja nielegalna spluwe; (f) kazdemu upowaznionemu do posiadania broni kazac meldowac sie z nia na posterunku co 2 miesiace, zeby udowodnil, ze jeszcze bron ma; (g) rejestrowac nabywcow tokarek, frezarek, sprezynek i saletry, i robic im naloty co jakis czas, bo bron palna jest nadspodziewanie latwo zrobic w nawet prymitywnych warunkach; (h) poczekac ok. 20 lat, az wylapie sie juz te miliony strzelb i pistoletow, ktore ludzie teraz maja... Owszem, przesadzam, ale niewiele.' (JSW) Zastanawiam sie, jak to wszystko sie ma do Polski. Na to (EJB) wyjasnia: Wszystkiemu winne rozwydrzone bachory ------------------------------------- (a raczej ich rozwydrzeni Rodzice...) ------------------------------------- `Tak dramatycznie przyspieszona metamorfoza z jednego stadium w inne zawsze chyba wyolbrzymia negatywne zjawiska. To, co nazywamy odpowiedzialnym i madrym zachowaniem (jednostek albo spoleczenstw), jest z reguly wynikiem dlugiego i mozolnego przezwyciezania ``entropii socjalnej''; zachowania ``antyspoleczne'' i niszczycielskie sa przejawem pojscia po najmniejszej linii oporu. Przy naglej transformacji nie ma po prostu czasu na zdobywanie doswiadczen i drobne korekty kursu. Nawet mi sie takie Einsteinowskie zakrzywienie continuum zachowan ludzkich skojarzylo jako model; cos jak przescieradlo z ``lejkami'' morderstw, kradziezy, itp, i czlowiek jest kulka toczaca sie w poblizu. [...] Piszesz, ze byc moze ``...procesy spoleczne sa odpowiedzialne za wzrost ilosci przestepstw, a dostepnosc broni jest elementem ulatwiajacym. Moze tak, moze nie.'' Nie mam zadnych dowodow, ale jestem swiecie przekonany, ze tak. Zaraz sie ze mnie wszyscy usmiejecie: uwazam, ze "family values" to niezmiernie istotny problem. Kampania republikanska zredukowala to zagadnienie do wyswiechtanego sloganu wywolujacego juz tylko usmiech. Sprowadzono to do pytan ``czy homoseksualisci moga zakladac rodziny'', zapominajac o krytycznej kwestii kontaktu z dzieckiem i jego wychowania na porzadnego czlowieka. A niewiele slyszy sie o tym, ze dzieci nie powinny spedzac srednio 5 godzin dziennie przed TV, ogladajac za mlodu "Ninja Turtles", a nieco pozniej "Basic Instinct" albo "Rambo XIV". Widze wszedzie obojetnosc rodzicow na to, co robia ich dzieci. Wedlug mnie, kluczem jest wychowanie mlodego pokolenia w przekonaniu o tym, ze zycie jest najbardziej drogocenna wartoscia, i - moze przede wszystkim - powrot do staromodnej idei, ze kazdy ponosi odpowiedzialnosc za swoje czyny, i w duzej mierze odpowiedzialny jest tez za to, jak wyglada jego byt. Martwi mnie, ze istotne fragmenty ideologii liberalnej kloca sie z ta ostatnia teza.' ----- [1] G. Will, "Repeal Second Amendment and Save Lives", Newsweek Editorial, 1986. [2] G. Kleck, "Point Blank: Guns and Violence in America", Social Institutions and Social Change Series, Aldine De Gruyer, NY, 1991. [3] J. A. Stevenson, "Firearms Legislation in Great Britain". [4] 1990 Study of Retail Firearms Sales and Concealed Handgun Licensing in Oregon.